„Polecajka” książkowa nr 2 – Kapłanka Tafti, Vadim Zeland.

recenzja ksiażki "Kapłanka Tafti"

Dlaczego pojawia się na blogu akurat moja recenzja książki „Kapłanka Tafti” Vadima Zelanda?

Vadim Zeland jest jednym z moich ulubionych autorów książek o tematyce rozwojowej. Choć przyznam, że ja odnajduję w Jego twórczości tło naukowe. Co ważne, w dobie wszechobecnej „papki”, pozycje, które sięgają głębiej niż to, do czego przyzwyczaił nas YT czy Instagram, są dla mnie cenne. Weszliśmy w nowy rok, wielu z nas chce skutecznie wprowadzić zmiany w swoje życie. A to jest pozycja, która może na prawdę wiele zmienić.

Mam w stosunku do tej książki mieszane odczucia, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jest wyjątkowa. Większość książek, które przeczytałam, a przeczytałam ich w swoim ponad 50-letnim życiu pewnie setki (i to raczej bliżej tysiąca, niż stu), albo mnie zachwyciły, albo rozczarowały. Były tez takie, które były neutralne, choć było ich niewiele. Świadomie dobiera, książki, cenię swój czas. O „Kapłance Tafti”, Vadima Zelanda, wciąż nie potrafię się jasno wypowiedzieć. Jedno czego jestem pewna: to jest najlepsza książka, która wytłumaczy Wam, dlaczego nasze myśli mają moc i pokaże, że manifestacja może zadziałać. Słowo „manifestacja” zdewaluowało się, ale nie o tej instagramowej manifestacji mówimy. Zeland pokazuje, że manifestacja to nie jest recytowanie regułek – jestem bogata, jestem piękna, świat mnie kocha. Żeby manifestacja, była manifestacją, musi zaistnieć kilka absolutnie podstawowych czynników. Nadmieniam w tym miejscu, że jest to moje rozumienie tej książki. Mam wrażenie, że Zeland celowo napisał ją w nieco odmiennej formie, tak aby każdy wziął dla siebie to, co na ten moment jest dla Niego ważne.

O czym dla mnie jest ta książka, czyli moje wnioski po przeczytaniu „Kapłanki Tafti”.

Musisz wiedzieć jaki jest Twój cel.

Absolutna podstawa. I to jest game changer. Większość z nas, zapytana czego oczekuje od życia mówi: chcę mieć wystarczająco dużo pieniędzy, chcę być w szczęśliwym związku, chcę mieć dobrą pracę. No i tu jest pierwsza pułapka. Zeland oczekuje od Ciebie, że będziesz potrafił/a wyobrazić sobie siebie w miejscu, do którego dążysz. Jeśli zatem Twoim celem, jest bycie majętną osobą, to jak Twoje życie ma wyglądać, gdy cel osiągniesz? Jak będziesz się czuć. Jak będzie wyglądał Twój dzień. I ważne są emocje, które temu towarzyszą. Jeśli bowiem, bycie majętnym, kojarzy Ci się z czasem spędzanym na kanapie, przed telewizorem i to będzie Twoja manifestacja, uwaga!!!! Osoba bez pracy, też może spędzać dzień na kanapie przed telewizorem. Chodzi o to aby zastanowić się, jakie emocje będą Ci wtedy towarzyszyć. Niech to nie będzie poczucie beznadziei, frustracji i lęku. Te emocje mogą przecież towarzyszyć osobie, która zabija czas przed telewizorem, bo nie może znaleźć pracy i straciła wszelką nadzieję). Raczej chodzi poczucie satysfakcji i spełnienia, po efektywnym dniu. Uczucie, że poradziłaś/eś sobie perfekcyjnie z zadaniami i na chwilę przysiadłeś/aś przed telewizorem, żeby się zrelaksować – bo tak lubisz. I nie chodzi ani o pracę, ani o telewizor. Ważne żeby sobie odpowiedzieć na pytanie: jak chcę się czuć w momencie, w którym wiem, że wszystko jest tak jak chciałam/em.

Poczuj emocje.

Jak już odrobisz to zadanie i wiesz jak chcesz się czuć to…wykonałaś/eś pierwszy, bardzo ważny, niewielki krok na drodze do zmiany, o którą Ci chodzi. Bowiem Zeland, we wszystkich swoich publikacjach konsekwentnie opisuje teorię, że jest wiele wariantów rzeczywistości. Toczą się one równolegle i to my, naszymi myślami decydujemy, nieświadomie oczywiście, w którym wariancie naszego życia się znajdujemy. nie mogę nie odnieść się tu do wypowiedzi pewnej znanej postaci polskiego show biznesu, za którą została publicznie zhejtowana. Chodzi o sformułowanie cytuję: „bieda to stan umysłu”. Myślę, że jej wypowiedź była zbytnim uproszczeniem, choć sięgała jednak sedna problemu. No i wypowiedziała się piękna, bogata, odnosząca sukcesy osoba. Można, ba nawet trzeba, to nagłośnić, zamiast zastanowić się, że u Niej zadziałało. Paradoks prawda? Moim zdaniem ta wypowiedź to nic innego, jak inna forma wypowiedzi o przestrzeni wariantów Vadima Zelanda. Bowiem cała nasza praca powinna polegać na tym, żeby nauczyć się wybierać świadomie miejsce, w którym chcemy się znajdować. Zeland nazywa to” podświetlaniem kadru”, cała „fabuła” Kapłanki Tafti toczy się w narracji filmowej. My wybieramy film w którym gramy. Jak to robimy? Wybierając koncentrację na scenariuszach, które są projekcją tego, co może pójść nie tak. Takie mamy nawyki. Upieramy się aby życie toczyło się według tego, jak sobie to wymyślimy. Nawet, jeśli to nie działa, dalej okopujemy się na swojej pozycji i próbujemy zmienić naszą obecną sytuację. A ona jest przecież tylko efektem naszego programowania z przeszłości. Nie ma szans więc, aby obecna sytuacja uległa zmianie, ona jest tylko konsekwencją czegoś co już się wydarzyło. Co zatem zrobić? Mamy jakąś trudność w życiu i chcemy swoją mocą sprawczą coś z nią zrobić. To chyba dobrze, prawda? Trzeba to puścić, skupić się na tym czego sobie życzymy w przyszłości a tu i teraz działać nad osiągnięciem celu. Jak? Technikami opisanymi w książce.

Ćwicz i testuj.

Oczywiście może się zdarzyć, że nie do końca wejdziesz w ten temat i pojawi się myśl, że to kolejna bzdura o tym, że leżąc i wyobrażając sobie siebie, szczęśliwą/ym na plaży na Seszelach, zmanifestujesz sobie takie właśnie życie. No niestety, zmartwię Ci, lub też wręcz przeciwnie, ucieszę. Zeland absolutnie nie twierdzi, że samą manifestacją zamienisz swoje życie w historię z amerykańskiej telenoweli. Twoje działanie jest niezbędne. Dalej rano wstajesz i robisz swoją robotę. Tylko robisz ją inaczej. Zaufaj mi, a raczej Zelandowi: to działa. Ważne jest aby nie rozpisywać scenariuszy, jak ma wyglądać droga do osiągnięcia celu. Wiesz, gdzie chcesz dojść, ufasz, że wydarzy się to w najlepszy możliwy sposób, nie kontrolujesz uparcie scenariusza, masz oczy i głowę szeroko otwartą, łapiesz okazje i z ciekawością przyglądasz się temu co się dzieje. Powiem więcej, w naturalny sposób, gdy zaczniesz korzystać z techniki, którą proponuje Vadim Zeland, będziesz robił/a więcej niż wcześniej. Naturalnie zatem Twoje życie zacznie się zmieniać. I to może być argument dla Tych, twardo stąpających po ziemi, że to efekt placebo, żadna manifestacja. Być może, ale skoro działa, możemy nazwać efektem placebo, czemu nie?

Stosuj techniki opisane w książce.

Jakie techniki opisuje Zeland w Kapłance Tafti? odsyłam Cię do książki. Nie da się opisać książki, szczególnie takiej jak ta w jednym artykule na blogu. To co napisałam powyżej, nie jest nawet skrótowym opisem książki, jest tylko zaproszeniem po jej sięgnięcie. To moja recenzja książki „Kapłanka Tafti” Vadima Zelanda. Ćwiczenia z pozoru łatwe, mają jedną podstawową trudność: trzeba je utrzymać w systematyce, kontrolując nasz umysł (ego). Zeland proponuje oczywiście techniki, żeby nauczyć nas, jak skoncentrować się na konkretnym celu. Moim zdaniem nie sama technika jest istotna. Zamiast tzw. warkocza zamiaru zewnętrznego (matko, jak On na to wpadł 😉 mógł równie dobrze zaproponować „tasiemkę lewej kostki”. Chodzi bowiem o skoncentrowanie naszej uwagi, powrót do centrum (kłaniają się techniki oddechowe i medytacyjne) i wejście w stan zaufania do życia i własnej sprawczości. Choć z drugiej strony, system centrów energetycznych traktuje obszar tylnej części czakry serca, znajdującej się między łopatkami, jako obszar gdzie „zamrażają się” nasze emocje. Może więc umieszczenie tego splotu przez Zelanda jest celowe?

Na koniec ważna uwaga. Jeśli myślisz, że w dwa wieczory połkniesz Kapłankę Tafti i wprowadzisz z sukcesem ćwiczenia, znowu Cię zmartwię. Forma przekazu, która wybrał Zeland w tej pozycji jest dość trudna w odbiorze. Moim zdaniem zabieg jest celowy. Bowiem nasze rozbiegane XX-wieczne umysły maja tendencję do pływania po meandrach naszych myśli. Przyzwyczajeni do szybkich strzałów dopaminowych, rzadko potrafimy skupić się na dłużej. I tu zachodzi pewien paradoks, kiedy zorientujesz się, że Twoje myśli pobiegły w stronę: rachunków, szkoły dzieci, koleżanki z pracy itd. musisz wrócić do momentu, gdzie skupienie odleciało. Ja nie mam pojęcia jak Zeland to zrobił, ale nie wyobrażałam sobie w takich momentach, czytać po prostu dalej. To powoduje, że książkę czyta się wielokrotnie wracając do poprzednich akapitów. No i nie jest to książka na raz. Także zaopatrz się we własny egzemplarz albo pożycz od razu na dłużej. Czasami trafiam na recenzje tej książki gdzieś w „podpowiadajkach” i wiem, że niektórzy czytali ją 30 razy. Ja wracam trzeci raz i wiem, że to nie ostatni.

I na koniec podpowiedź, którą znajdziecie też w książce: testuj techniki, na małych, prostych zadaniach. I obserwuj. Jeśli się sprawdzi nabierzesz pewności a jeli nie…Twoja decyzja. Albo ćwiczysz dalej, albo szukasz innej techniki dla siebie. Opowiem Wam historię, która mi się przydarzyła, gdy przyszło mi do głowy aby przećwiczyć tę technikę. W Warszawie obecnie mamy ogromne mrozy, temperatura w nocy dochodzi do -24 stopni. Zamówiłam kilka przesyłek do paczkomatu. Termin odbioru jeden z nich upływał w sobotę o 18.37 bodajże, tymczasem zobaczyłam, że dwie, czy trzy kolejne, są wydane do doręczenia. W sobotę, do mojego paczkomatu, od kilku miesięcy paczki są dostarczanie między 22 a 23 wieczorem. Wiedziałam, że żadna z paczek nie może zostać na noc. Przy tych mrozach nic z nich nie zostanie, ale też bardzo nie chciało mi się wychodzić dwa razy na ten mróz. Było około 16.30 i pomyślałam, że zastosuję technikę Zelanda, „podświetliłam kadr” w którym o godzinie 17.30 spoglądam na zegarek i wychodzę odebrać wszystkie paczki. Robiłam dalej to co przed ćwiczeniem, puściłam temat i nie myślałam już o tym. O 17.18 przyszło powiadomienie o umieszczeniu pierwszej paczki w paczkomacie. Po nich przyszły kolejne. Przypadek, powie sceptyk. Być może, ale ja poproszę więcej takich przypadków.

Dla sceptycznych sceptyków wklejam zdjęcie z mojej aplikacji InPost 😉

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń z „Kapłanką Tafti” i opinii na temat książki. Mam nadzieję, że moja recenzja książki „Kapłanka Tafti” Vadima Zelanda, zachęciła Was do jej przeczytania.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry